Obserwatorzy

niedziela, 13 stycznia 2013

Rozdział VIII

Punkt widzenia Frankie.

Muszę. Zdecydowałam, że muszę z nim poważnie porozmawiać. Muszę mu to w końcu powiedzieć. Tak będzie lepiej dla nas obydwojga. Nie okłamujmy się. Nigdy nie miałam chłopaka i nie jestem gotowa na nic... takiego. Z drugiej strony nie chcę stracić Harrego. Mam nadzieję, że go nie zranię. W każdym razie, właśnie udaję się do niego. Jadę tym starym gratem, znanym jako mój samochód. Z resztą, dawno przestało mnie obchodzić co pomyślą ludzie. Nie rozumiem po co się tym przejmować. Dojeżdżam pod dom Harrego. Wysiadam z brudnego i starego samochodu. No cóż, mój samochód zupełnie tu nie pasuje. Dom jest duży i ładny, nawet nie mam zamiaru porównywać go do mojego. Widzę, że chłopak musiał zauważyć jak przyjeżdżam, bo wyszedł mi na powitanie. Przytula mnie z uśmiechem na ustach. Czuję się cudownie w tym momencie, tylko trochę dziwnie. Po chwili, kiedy już się od siebie odrywamy, staram się spojrzeć mu w oczy. Nie mogę. Nie wiem czemu, muszę spuścić wzrok.
-Harry, musimy porozmawiać- mówię niezbyt głośno. Wkładam całą siłę, aby w końcu na niego spojrzeć. Chłopak patrzy na mnie lekko marszcząc brwi. Mimo to, uśmiecha się.
-Jasne, nie ma sprawy. Chodźmy się przejść- odpowiada. Idziemy kilkanaście metrów w milczeniu. Cały czas zbieram odwagę, żeby w końcu mu to powiedzieć. W końcu przełamuję się.
-Harry, posłuchaj... Ja nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie możemy się spotykać. Na razie nie.- mówię w końcu. Nie patrzę na niego. Szczerze mówiąc, nie mam odwagi zobaczyć jego reakcji. Przez chwilę milczy. Ja także nic nie mówię. Postanawiam przerwać ciszę.- To wszystko dzieje się za szybko.
-Co zrobiłem nie tak, że nie chcesz mnie znać?- pyta Harry. Jego głos łamie mi serce. Najchętniej uciekłabym z płaczem. Jednak wiem, że muszę to skończyć. Łzy zaczynają napływać do mych oczu. Nie teraz, myślę, jeszcze tylko chwila. 
-Posłuchaj, to nie tak... Chodzi o to, że ja nigdy.. nie byłam z nikim tak blisko. To wszystko dzieje się za szybko jak dla mnie. Naprawdę cię przepraszam.-mówię szybko. Słowa sklejają się ze sobą. Chcę zostać sama. Jak najszybciej.
-Rozumiem- mówi Harry głosem wypranym z emocji- Cześć.
 Odchodzi. Przez chwilę wpatruję się w jego loki. Potem znika za drzwiami. To boli. Cholernie boli. W sumie to sama nie rozumiem moich decyzji. Nie rozumiem siebie. Bo jedna część mnie chce być jak najbliżej Harrego, trzymać go za rękę i wdychać zapach jego perfum. Z drugiej strony, chciałabym, żeby zniknął. Wsiadam do samochodu. Jadę do domu.

Punkt widzenia Poppy

Nie jestem smutna. Nie jestem też szczęśliwa. Nie wiem czemu, ale to wszystko odeszło. Wszystko jest mi obojętne. To jest najgorsze. Ta pustka. Chciałabym wiedzieć tylko na czym stoję. Czy w ogóle mam jakieś szanse u Zayna. Co chwila zerkam na telefon. Chciałabym, żeby napisał. Lubię mieć nadzieję. W sumie tą okropną pustkę, którą czuję mógłby wypełnić tylko on. Gdyby chociażby napisał, że mnie nie chce. Wtedy byłabym smutna. Płakałabym. Już to jest lepsze niż ta cholerna obojętność. W każdym razie, nie mogę przestać myśleć o Zaynie. Po prostu nie mogę. Próbuję skupić uwagę na czymś innym, a wychodzi zupełnie odwrotnie. Nadal myślę o tym głupim chłopaku. Nie cierpię się zakochiwać. Serio.
Moje rozmyślania przerywa dźwięk smsa. Natychmiast przyśpiesza mi bicie serca. Trzęsącymi się rękoma odblokowuję telefon. W myślach błagam, aby był to Zayn. Zamykam na chwilę oczy, w nadziei, że kiedy je otworzę ujrzę imię chłopaka na ekranie. Po chwili głośno wzdycham. To tylko Connie. Czego ona może chcieć? Bez pośpiechu odbieram smsa. 
Hej, rozmawiałam z Zaynem :) Spotkajmy się, a wszystko ci opowiem. 
Szybko odpisuję. Mamy się spotkać w parku niedaleko mojego domu. Wychodzę w pośpiechu z domu. Jestem podekscytowana. Nie mogę się doczekać, aby usłyszeć co mówił Zayn. Nie dopuszczam do siebie myśli, że chłopak już nie chce się ze mną zadawać. Idę w stronę parku. Widzę Connie. Dziewczyna siedzi na ławce, jak zwykle ubrana w jakieś dziwne, kolorowe ubrania. Po chwili mnie zauważa i uśmiecha się. Podchodzę do niej i także siadam na ławce. Staram się opanować. Mimo wszystko się trzęsę, nie mogę wypowiedzieć ani słowa. Na szczęście Connie zaczyna mówić.
-Hej- wita się. Odpowiadam tylko uśmiechem. Po chwili dziewczyna kontynuuje- Rozmawiałam z Zaynem na twój temat. Chcesz wiedzieć co mówił?
Nie kurde, nie chcę. Co to w ogóle za pytanie? Ona rzeczywiście nie jest zbyt mądra. W każdym razie tylko kiwam głową. Moje serce coraz bardziej przyśpiesza. Patrzę w oczekiwaniu na dziewczynę, pragnąc aby powiedziała to co chcę. 
-No więc, nie powinnam ci tego mówić. Ale Zayn nie jest pewny swoich uczuć. Mówił, że pasowało mu, kiedy byliście przyjaciółmi. Nie wie, czy chce czegoś więcej.
Patrzę osłupiała przed siebie. Dlaczego? Dlaczego nic się nie udaje? Nienawidzę się zakochiwać.  Czemu to tak bardzo boli? Nadal siedzę na ławce. Nie mówię nic. Nawet nie płaczę. Mam już dość. Mam dość wszystkich i wszystkiego. Chcę, żeby ta głupia dziewczyna już sobie poszła. Chcę zostać sama. Ona, jakby czytała w moich myślach, wstaje. Mówi jeszcze coś, to chyba było: przykro mi. Zostaję sama, tak jak chciałam. Zawsze zostaję sama. Siedzę tak  w milczeniu. Czuję się samotna. Bardzo samotna. Chciałabym mieć kogoś, komu mogłabym powiedzieć wszystko. To na pewno nie mogłaby być Ellie. Ona nie słucha. Nigdy nie słucha. Przejmuje się tylko sobą i swoimi problemami. Do tej pory zwierzałam się Zaynowi. Teraz straciłam także jego. Jednak czy mogłam go stracić, jeśli nigdy go nie miałam? A teraz siedzę sama na ławce w ciemnym parku, użalając się nad sobą. Zawsze myślałam, że jestem optymistką. Zawsze udawałam optymistkę. Dużo się uśmiecham. Nikt nie wie co jest w środku.
-Przepraszam, która godzina?- podskakuję ze strachu na ławce. Patrzę na właściciela głosu. Jakiś chłopak w moim wieku, może trochę starszy. Ma ciemną bluzę z kapturem założonym na głowę. Odgarniam rude włosy z twarzy. Tak, brakuje tu tylko jakiegoś głupiego przechodnia.
-20.40- odpowiadam. Zdaję sobie sprawę, że płaczę. Chłopak siada na ławce obok mnie. Patrzy przed siebie.
-Cześć Poppy-mówi po chwili. Matko, skąd on zna moje imię? Teraz to naprawdę się boję.-Chodzi o Zayna, prawda? 
-Ja... Skąd wiesz, kim jestem?- mówię oskarżycielskim tonem.
-Nie ważne. No więc, ja cię rozumiem. Jakkolwiek głupio to brzmi, naprawdę to rozumiem. Mnie też nie chce dziewczyna, którą kocham.
Zayn mnie nie chce. Mimo, że to wiem, usłyszenie tego od kogoś innego naprawdę boli. Do tego nie mam pojęcia kim jest ten chłopak.
-Ale... kim jesteś?- pytam w końcu. Zaczynam się bać.
-To naprawdę nie ważne-odpowiada. Próbuję się mu przypatrzeć, ale widzę tylko zarys twarzy. Chłopak wydaje się być przystojny.
-To może powiesz kim jest ta dziewczyna?- pytam zrezygnowana. Nawet nie liczę, że udzieli mi odpowiedzi.
-To ty, Poppy- mówi bez zastanowienia. Wstaje i odchodzi. Zostawia mnie na ławce osłupiałą. Kim on jest?

9 komentarzy:

  1. brak słów *_____*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wciąąągaaaaa i to bardzoo ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. boskie *__*
    /obserwuje i licze na rewanż :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak możesz konczyc w takim momencie???? o.O
    Super opowiadanie ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział ale się zaczytałam:)Napisz szybko co dalej!!!

    Fajny blog!Ciekawy post!
    Obserwujemy.? odpisz u mnie i skomentuj odwdzięczę się:)
    ZAPRASZAM!!trendy-colours.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny blog! Bardzo mi się podoba. Obserwuje czekam na rewanż.

    http://blogfajnejolki.blogspot.com/

    fajna Olka z zapytaj.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się !!!!
    Zapraszam do mnie

    http://conajwarzniejszetegoniewidac.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Suuper ! Pisz dalej....!
    Zapraszamy do nas:
    http://if-i-m-louder-would-you-see-me.blogspot.com/
    Prosimy o pozostawienie szczerego komentarza <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Będę to czytać i czytać ♥ Świetnie piszesz ♥

    OdpowiedzUsuń