-Co ty wyprawiasz?!-krzyczę, próbując przekrzyczeć muzykę. Dziewczyna patrzy na mnie jakby chciała pocałować mnie ponownie. Mam tylko nadzieję, że Frankie tego nie widziała. Aha fajnie. Tracę nadzieję, kiedy podbiega do mnie Connie i zaczyna wydzierać się na mnie. I tak nie słyszę jej dokładnie, bo muzyka jest zbyt głośna. Po chwili biegnę w stronę wyjścia. Delikatne światła oświetlają ciemność nocy. Na niebie widać dużo gwiazd i księżyc w pełni. Frankie siedzi na ziemi. Podchodzę do niej. Dziewczyna podnosi głowę, widzę, że płakała. Jestem zły na siebie. Po co w ogóle zbliżałem się do tamtej dziewczyny?
-Odejdź!-krzyczy Franks. Mimo wszystko siadam obok niej. Pragnę wszystko jej wytłumaczyć.
-Ona mnie pocałowała. W sumie to też moja wina, nie powinienem przecież zbliżać się do szalonych fanów. Może w ogóle powinienem się z nimi nie spotykać?-pytam sarkastycznie. Może trochę za ostro-Przepraszam Frankie. Zależy mi na tobie.-dziewczyna nadal się nie odzywa. Siedzimy w milczeniu parę długich minut.
-Ja też przepraszam-mówi w końcu- Nie powinnam była się tak zachowywać. Nie chodzę z tobą ani nic.
-Chodź-mówię i wstaję. Dziewczyna patrzy na mnie jak na idiotę-Zabiorę cię w takie jedno miejsce.
Frankie podnosi się. Biorę ją za rękę. Zauważam, że dziewczyna wygląda pięknie, nawet rozczochrana i z rozmazanym makijażem. Przecież taką widziałem ją po raz pierwszy. Wydaje się, że w ogóle do siebie nie pasujemy, że jesteśmy z zupełnie innych światów. A jednak, chciałbym, aby była kimś znacznie więcej. Chciałbym, aby odwzajemniała moje uczucia. Wiem, że może to być dla niej trudne, nawet bardziej niż się spodziewam.
-Daleko jeszcze?-pyta Frankie-Nogi mnie już bolą.
-Mówisz, że nogi cię bolą?-Uśmiecham się. Podnoszę dziewczynę. Jest zadziwiająco lekka.-Lepiej?
-Puść mnie!-Franks śmieje się. Kręcę się z nią dookoła. Dobrze widzieć, że w końcu sie uśmiecha.
-Już niedaleko.-mówię.
-Możesz mi powiedzieć dokąd idziemy?
-Kto idzie, ten idzie-obydwoje zaczynamy się śmiać. Nie chcę jeszcze zdradzić jej mojego tajemniczego miejsca. Idziemy jeszcze parę minut, rozmawiamy i śmiejemy się. W końcu docieramy. Stawiam Frankie na ziemi i chwytam jej dłoń-Jesteśmy. To moje magiczne miejsce. Praktycznie nikt o nim nie wie. Zabieram tu tylko osoby, na których mi zależy.
Znajdujemy się w dużym parku. Rzadko kto o nim wie, mimo wszystko jest zadbany. Mniej więcej na środku znajduje się niewielki staw. Wokół niego rozstawione są małe latarnie. Dookoła rosną różne drzewa i krzewy. W rogach stoi parę ławek. Obok stawu posadzone są różnokolorowe kwiaty. W tafli wody odbija się jasny księżyc w pełni. Miejsce wygląda magicznie, szczególnie w noc taką jak ta. Blask gwiazd i małych latarni sprawia, że wszystko jest dokładnie widoczne. Frankie stoi bok mnie, widzę, że jest oszołomiona pięknem tego miejsca.
-Podoba ci się?-pytam po dłuższej chwili milczenia.
-Nie widziałam, że w Londynie są takie piękne miejsca.
-Mówiłem ci już, rzadko kto zna ten park. Zabieram tutaj osoby na których naprawdę mi zależy.-patrzę dziewczynie głęboko w oczy. Tak bardzo chciałbym poczuć jej usta na moich... Jednak jestem prawie pewien, że to jeszcze nie pora. Dziewczyna wydaje się zmieszana. Siadam na ziemi i nakłaniam ją gestem, żeby zrobiła to samo. Patrzę w górę na jasno świecące gwiazdy. Dzięki nim widać wszystko wyraźnie, nawet piękną twarz Frankie. Zaraz, od kiedy ja tak myślę? Kim jest ta dziewczyna? Działa na mnie jak magnez. Prawie nieznajoma, jednak czuję, jakbym znał ją od lat.
-Widzisz tą gwiazdę?-wskazuję palcem na najjaśniejszą z nich-Kiedyś będzie twoja. Kupię ci ją i nazwę Frankie. Jest piękna. Przypomina mi ciebie. Rozświetla ciemne niebo. Rozświetlasz me niebo.-ostatnie zdanie wypowiadam prawie szeptem. Patrzę dziewczynie głęboko w oczy. Przez jej usta przemyka drobny uśmiech. Cieszę się, że jest szczęśliwa. Frankie kładzie sie na zimnej ziemi, postanawiam zrobić to samo. Leżymy obok siebie patrząc na gwiazdy.
-Znamy się ledwo od dwóch dni.-mówi dziewczyna. Przytakuję.
-Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?-pytam, a Frankie lekko się czerwieni,
-Nie wiem. Nigdy nie byłam zakochana.
-Musiałaś się w kimś kochać. Każdy przez to przechodzi.-unoszę pytająco brew.
-Nie jestem każdym.
-Nie odstawiaj scen z wredną dziwką. Wiem, że taka nie jesteś Franks. Masz rację, nie jesteś każdym. Jesteś wyjątkowa.-po tych słowach następuje cisza. Nie jest to krępujące milczenie, po prostu dwie osoby cieszą się swoją obecnością. Przynajmniej ja.-Frankie, wiem, że znamy się zaledwie od dwóch dni. Jednak chcę, żebyś wiedziała, że...
Przerywa mi dźwięk dzwonka telefonu. Fuck. Frankie wyjmuje komórkę z niedużej torebki.
-Halo?-pyta.-Tak. W parku. Tak, jest okej. Hmm... Dobra. Pa.
-Kto to?
-Connie. Zaraz po mnie przyjedzie.-Dlaczego? Mam chęć zadzwonić do tej pieprzonej dziewczyny i zabronić jej przyjechać. Czemu akurat w takim momencie? Nie mogła zadzwonić parę minut później. Uznałem, że moment został spieprzony. Razem z Frankie kierujemy się w stronę głównej ulicy. Czekamy w milczeniu. Po około dziesięciu minutach Niall i Connie przyjeżdżają po nas. Odwożą do domu najpierw dziewczynę, a potem mnie. Wiem, że muszę niedługo spotkać się z Frankie. Muszę spróbować jeszcze raz.
______________________________________
I jak, podoba się? Średnio umiem pisać z perspektywy chłopaka. W każdym razie, jeszcze raz wielkie dzięki za komentarze, zachęcam do dalszego czytania, bo następny rozdział to będzie coś zupełnie nowego ♥
-Widzisz tą gwiazdę?-wskazuję palcem na najjaśniejszą z nich-Kiedyś będzie twoja. Kupię ci ją i nazwę Frankie. Jest piękna. Przypomina mi ciebie. Rozświetla ciemne niebo. Rozświetlasz me niebo.-ostatnie zdanie wypowiadam prawie szeptem. Patrzę dziewczynie głęboko w oczy. Przez jej usta przemyka drobny uśmiech. Cieszę się, że jest szczęśliwa. Frankie kładzie sie na zimnej ziemi, postanawiam zrobić to samo. Leżymy obok siebie patrząc na gwiazdy.
-Znamy się ledwo od dwóch dni.-mówi dziewczyna. Przytakuję.
-Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?-pytam, a Frankie lekko się czerwieni,
-Nie wiem. Nigdy nie byłam zakochana.
-Musiałaś się w kimś kochać. Każdy przez to przechodzi.-unoszę pytająco brew.
-Nie jestem każdym.
-Nie odstawiaj scen z wredną dziwką. Wiem, że taka nie jesteś Franks. Masz rację, nie jesteś każdym. Jesteś wyjątkowa.-po tych słowach następuje cisza. Nie jest to krępujące milczenie, po prostu dwie osoby cieszą się swoją obecnością. Przynajmniej ja.-Frankie, wiem, że znamy się zaledwie od dwóch dni. Jednak chcę, żebyś wiedziała, że...
Przerywa mi dźwięk dzwonka telefonu. Fuck. Frankie wyjmuje komórkę z niedużej torebki.
-Halo?-pyta.-Tak. W parku. Tak, jest okej. Hmm... Dobra. Pa.
-Kto to?
-Connie. Zaraz po mnie przyjedzie.-Dlaczego? Mam chęć zadzwonić do tej pieprzonej dziewczyny i zabronić jej przyjechać. Czemu akurat w takim momencie? Nie mogła zadzwonić parę minut później. Uznałem, że moment został spieprzony. Razem z Frankie kierujemy się w stronę głównej ulicy. Czekamy w milczeniu. Po około dziesięciu minutach Niall i Connie przyjeżdżają po nas. Odwożą do domu najpierw dziewczynę, a potem mnie. Wiem, że muszę niedługo spotkać się z Frankie. Muszę spróbować jeszcze raz.
______________________________________
I jak, podoba się? Średnio umiem pisać z perspektywy chłopaka. W każdym razie, jeszcze raz wielkie dzięki za komentarze, zachęcam do dalszego czytania, bo następny rozdział to będzie coś zupełnie nowego ♥
Genialne, genialne, genialne!!!
OdpowiedzUsuńDawaj szybko następny bo nie wyrobię xp
pisz następny bo mnie wciągnęło :S:DD:D:
OdpowiedzUsuńWow masz talent :D sogood
OdpowiedzUsuńŚwietne! :D
OdpowiedzUsuńT to masz talent do tego ;o ♥
Zapraszam na notkę z pytaniami,
zajrzyj koniecznie:
http://best-frieend.blogspot.com
Pozdrawiam, Klaudiaa ♥
Aha + Obserwuję i liczę na rewanż u mnie, choćby komentarzem xd
OdpowiedzUsuńŚwietneeeeee tooo jest
OdpowiedzUsuńBędę częściej tutaj zaglądać
http://krainamrocznychsnow.blogspot.com/
A skomentowałam i zaobserwowałam liczę na to samo :)
Super masz talent
OdpowiedzUsuńhttp://sery-fashion.blogspot.com/\mam nadzieje ,że mnie zaobserwujesz jak ja cb mas znapisane tak na zapytaj